Sobota w plenerze

Sobota w plenerze, nie przy komputerze

Nasza szkoła od wielu lat stawia na aktywne spędzanie wolnego czasu.

Tym razem postawiono na pontony, a dokładnej mówiąc na rodzinny spływ pontonowy rzeką San. Pomysłodawcą i głównym organizatorem przedsięwzięcia był pan Witold Socha. Nic więc dziwnego, że w tej formie wypoczynku udział wzięli głównie uczniowie z klasy VI, której pan Socha jest wychowawcą, wraz z rodzicami. Pierwotnie spływ zaplanowano na dzień 18 września, ale tego dnia pogoda okazała się niesprzyjająca i pokrzyżowała nieco plany. Trzeba było więc wyznaczyć kolejny termin. W kolejnym podejściu aura okazała się łaskawa i wszystko było już jak należy. Piękne jesienne słońce, a w nim mieniące się różnego rodzaju barwami buki na zboczach gór Słonnych i wijąca się leniwie u ich podnóży wstęga Sanu. A, że pogoda dopisała, to i humory wszystkim również dopisywały. Pierwszym punktem programu była jednak loteria fantowa. Przegranych w niej nie było. Każdy miał pełny los. Każdy  coś wygrał. A to akcesoria rowerowe, a to drobny sprzęt turystyczny, a to budzik by nie spóźnić się do szkoły, a to kupon na obiad w jednej z rzeszowskich restauracji i jeszcze wiele, wiele innych rzeczy, które u każdego wywołały uśmiech na twarzy. Po dotarciu do Sanoka, bo tu rozpoczynał się spływ, wszyscy przeszli specjalistyczne szkolenie na temat bezpieczeństwa podczas spływu. No a później było już zabawy co niemiara. Były wyścigi i wzajemne dopingowanie się do lepszego wiosłowania. I Tu, podobnie jak w loterii fantowej, przegranych nie było. Wszyscy w wyznaczonym czasie przepłynęli 10 kilometrowy odcinek i zameldowali się na przystani w Dębnej. A tu czekała kolejna niespodzianka. Grill i mnóstwo wyśmienitego, domowego jedzenia. Była oczywiście kiełbasa z grilla, bo jakby inaczej? Ale to nie koniec spływowego menu. Były także proziaki, kiszone ogórki, zapiekane ziemniaki, pieczarki z rusztu, wyśmienite masło ziołowe, smalec ze skwarkami, ser biały, szarlotka, gofry z bitą śmietaną i wiele innych wspaniałych pyszności.

Wszyscy uczestnicy spływu zgodnie stwierdzili, że da się i można kilkanaście godzin obejść się bez komputera i telefonu komórkowego, a aktywne spędzanie wolnego czasu na łonie natury, w rodzinnym i szkolnym gronie powinno na stałe wpisać w kalendarz imprez szkolnych.


 


Skip to content