Wsiąść do pociągu byle jakiego…

„Wsiąść do pociągu byle jakiego…” – słowa refrenu jednego z przebojów Maryli Rodowicz były inspiracją do spontanicznej akcji, a może bardziej wyprawy w nieznane, klasy III gimnazjum z pomysłodawcą przedsięwzięcia, panem Witoldem Sochą.
Punktualnie o godzinie 12.00, 16 września 2017 roku, 9 śmiałków wraz z „mózgiem tej operacji” wyruszyło ze szkoły na stację kolejową w Strażowie, by… wsiąść do pociągu byle jakiego. Do końca nie wiedzieliśmy gdzie pojedziemy. Były różne typy. Jedni stawiali na Rzeszów, inni na Łańcut lub Przemyśl. Mało kto, a w zasadzie nikt nie przypuszczał, że piątkowe ciepłe popołudnie spędzimy w przepięknym Jarosławiu, delektując się podziwianiem odrestaurowanych zabytków tego miasta. Na „dzień dobry”, poszła jarosławska trasa podziemna, mieszczące się w rynku pod przepiękną kamienicą Orsettich. Kilka metrów pod ziemią wysłuchaliśmy ciekawych informacji na temat miasta, jego historii i zwyczajach panujących na przestrzeni wieków. Podziwialiśmy zgromadzone tam eksponaty. Było co oglądać. Kiedy po blisko godzinnym spacerze pod ziemią wydostaliśmy się znów na powierzchnię udaliśmy się do opływającej złotem grekokatolickiej cerkwi pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego. A później spacerek po Jarosławiu. Rzut oka na obwarowania miejskie, ratusz, dawne kolegium jezuickie, by w końcu na dłuższą chwilę zatrzymać się w opactwie sióstr benedyktynek. A tu prawdziwe cacko, którego nie zobaczymy nigdzie indziej na świecie, a więc Czarna Kaplica, którą stworzył pożar. Klasztor wewnątrz którego znajduje się to wyjątkowe miejsce, otaczają mury obronne porównywane do fortyfikacji we francuskim Carcassonne. To wspaniałe miejsce jest „zasługą” pożaru wznieconego przez wycofujących się hitlerowców, którzy podpalili zgromadzone w kaplicy paliwo i zalany wodą karbid licząc na potężny wybuch który zniszczy klasztor. Przed wielką eksplozją uratowała kaplicę mała ilość tlenu w jej wnętrzu, jednak nie uchroniło to jej przed ogromnym pożarem. Cegła która była na sklepieniu kaplicy stopiła się i utworzyła ciekawą powierzchnie. Mogliśmy tu również podziwiać wystawę poświęcona honorowemu obywatelowi miasta Jarosławia, naszemu wielkiemu rodakowi, świętemu Janowi Pawłowi II.
Podróż do przepięknego Jarosławia, do którego odwiedzenia zachęcamy wszystkich, była nie jedynym punktem tego spontanicznego przedsięwzięcia. Po powrocie do Strażowa czekała nas bowiem „noc w szkole”. O ile do szkoły na co dzień chodzimy raczej nie zbyt chętnie (może nie wszyscy), to być w szkole w nocy to jest coś. „Noc w szkole” rozpoczęliśmy od wspólnego przygotowania i zjedzenia kolacji. A po niej dalej do roboty. Tematem przewodnim piątkowego wieczoru była pierwsza pomoc w nagłych wypadkach. Oglądnęliśmy film poświęcony temu bardzo ważnemu zagadnieniu, a potem sami na fantomach próbowaliśmy udzielać pierwszej pomocy i odpowiadaliśmy na pytania z nią związane. Kiedy już poznaliśmy zasady udzielanie pierwszej pomocy oddaliśmy się rozrywce sportowej, czyli grze w siatkówkę Na koniec, leżąc wygodnie w śpiworach, oglądaliśmy filmy. Szkołę opuściliśmy dopiero w sobotę rano. Jedno jest pewne – nie żałujemy tego czasu. Było bowiem i coś dla ciała i coś dla ducha. Kto wie – może kiedyś znów wsiądziemy do pociągu byle jakiego i odkryjemy kolejne zabytki naszego województwa?